Naprawdę możesz umrzeć z powodu złamanego serca

Nelson Chong, 11.04.2016

Gdy myślimy o złamanym sercu, prawdopodobnie mamy przed oczami scenę z romantycznego filmu lub wyobrażamy sobie narysowane, popękane jak delikatny kawałek porcelany serduszko. Rzeczywiście tak zwanysyndrom złamanego serca ma swoje miejsce w popkulturze i został elokwentnie wykorzystany w filmach takich jak np. Pamiętnik. Oczywiście „serce nam pęka”, kiedy czujemy wszechogarniające uczucie i emocje, ale czy rzeczywiście możemy umrzeć z tego powodu?

Odpowiedź na to pytanie nie będzie prosta. Zacznijmy więc od odrobiny teorii. W ciągu ostatnich dwóch dekad, migotanie przedsionków (AF), czyli zaburzenie rytmu serca, stało się jednym z najważniejszych problemów zdrowia publicznego oraz istotną przyczyną wzrostu kosztów opieki zdrowotnej w krajach zachodnich.

Ryzyko wystąpienia udaru u osób z arytmią wzrasta pięciokrotnie, a ryzyko śmierci – dwukrotnie. Szacuje się, że do 2030 roku w Europie będzie od 14 do 17 milionów pacjentów z migotaniem przedsionków, czyli co roku przybywać będzie od 120 do 215 tys. przypadków. W Stanach Zjednoczonych częstość występowania arytmii wzrośnie z 5,2 miliona w 2010 roku do 12,1 miliona przypadków w 2030 roku.

Dokładna przyczyna AF nadal jest nierozpoznana, a schorzenie może mieć wiele podłoży, takich jak czynniki  genetyczne i środowiskowe. Migotanie przedsionków ma charakter postępujący, przez co zaburzenia rytmu serca zaczynają się od postaci „napadowej”, przechodząc w postać „przetrwałą” do tak zwanego „utrwalonego” migotania przedsionków. Etapy te mogą trwać wiele lat zanim się rozwiną, ale praktycznie wszystko może okazać się „wyzwalaczem”, który przyspieszy ten postęp – od chorób i osłabienia organizmu, do alkoholu, kofeiny i obciążeń emocjonalnych.

Żałoba

8590540421_b8fac6e737_b
Suzanne Schroeter, flickr, cc by-sa 2.0

Co to ma wspólnego ze złamanym sercem? Cóż, okazuje się, że te dwa terminy są ze sobą powiązane. W niedawno opublikowanym artykule w czasopiśmie internetowym Open Heart, duński zespół badawczy z siedzibą na Uniwersytecie w Aarhus przedstawił wyniki wskazujące na to, że śmierć partnera związana jest z podwyższonym ryzykiem wystąpienia AF przez okres do jednego roku po żałobie.

W tym retrospektywnym badaniu przyjrzano się dokumentacji szpitalnej 88 612 pacjentów i pacjentek w Danii (z czego 19,72% utraciły partnera) oraz odnotowano osoby, które zostały zdiagnozowane z AF po raz pierwszy w latach 1995 i 2014. Dla porównania, badacze wybrali losowo 886 120 osób (z czego 19,07% utraciło partnera lub partnerkę) z grupy kontrolnej (bez AF), i zestawili ich z grupą z AF pod względem wieku i płci. Inne czynniki, które były kontrolowane to stan cywilny, poziom wykształcenia, a także to, czy cierpieli na cukrzycę, choroby układu sercowo-naczyniowego, i czy przyjmowali na nie leki.

Badania wykazały, że osoby, którym zmarli konkubent, konkubina, małżonek, lub małżonka miały zwiększone ryzyko zachorowania na AF w ciągu 30 dni od żałoby – w tym przypadku, szacuje się że ryzyko jest o 41% wyższe niż średnia.

Najwyższe ryzyko było 8-14 dni po stracie (90% wyższa niż średnia) i stopniowo spadało do poziomu zbliżonego do populacji bez żałoby po upływie roku. Ryzyko to było wyższe wśród osób poniżej 60 roku życia, oraz wśród tych, gdzie śmierć była niespodziewana. Co ciekawe, ryzyko wystąpienia migotania przedsionków po stracie partnera lub partnerki nie było podwyższone u ludzi, w otoczeniu których śmierć była prawdopodobna ze względu na zły stan zdrowia.

Duża liczba podmiotów w próbie oraz fakt, że jest to badanie populacyjne są jego głównymi atutami. Jednak jest to badanie obserwacyjne, więc nie można wykazać ani przyczyny, ani skutku. Inne czynniki, takie jak styl życia lub historia rodzinna AF mogły mieć wpływ na wyniki, do których doszli badacze i badaczki.

Badanie mogłoby przynieść dokładniejsze wyniki, jeśli w trakcie hospitalizacji monitorowano by biomarkery krwi (które wskazują na uszkodzenie serca) lub hormony stresu (takie jak adrenalina), lub sprawdzono by, czy istniały inne bardziej poważne problemy z sercem, takie jak niewydolność serca, która mogłaby być wykryta przy użyciu echokardiografii.

Historia syndromu złamanego serca

Odkrycia naukowe zgromadzone w ciągu ostatnich 25 lat wydają się potwierdzać tezę, że prawdziwa natura złamanego serce może prowadzić do późniejszych problemów z sercem. „Zespół złamanego serca”, znany także jako kardiomiopatia wywołana stresem lub zespół takotsubo, został opisany po raz pierwszy w 1990 roku w Japonii, a niedawno ogólnie uznany jako stan chorobowy.

Należy tutaj zauważyć, że bez echokardiografii, markerów krwi i innych wyników, nie możemy stwierdzić na pewno, czy duńskie badanie kohortowe dowtyczyło „syndromem złamanego serca”, czy nie. Zespół takotsubo zaczyna się gwałtownie i nieprzewidywalnie (nawet u osób zdrowych), co ogólnie zgodne jest ze stanem opisanym w duńskim badaniu. Objawy obejmują bóle w klatce piersiowej, często duszności i zaburzenia elektrokardiogramu, który przypomina atak serca, ale naczynia krwionośne serca nie są zablokowane.

Zespół takotsubo stanowi około 2-5% przypadków zawału serca rozpoznawanego przez lekarzy i częściej zdarza się u kobiet powyżej 50 roku życia (dotyka tylko 10% mężczyzn). O znaczeniu zespołu takotsubo stanowi fakt, że istnieje międzynarodowy rejestr dla tej choroby.

3992554474_c2a1d0b73a_b
Popfossa, flickr, cc by-nc 2.0

Co ciekawe, choroba takotsubo jest zwykle wywołana przez emocjonalnie lub fizycznie stresujące wydarzenia, np. utratę bliskiej osoby, poważną operację lub traumatyczne doświadczenia, takie jak trzęsienie ziemi. Dokładne mechanizmy prowadzące do zespółu takotsubo nie są znane, ale niektóre dowody wskazują na nadmierne wydzielanie hormonów stresu, takich jak adrenalina, które powoduje początek schorzenia i prowadzi do osłabienie mięśni serca.

W rzeczywistości silne emocje nie muszą być negatywne –zespół szczęśliwego serca” jest inicjowany przez radosne wydarzenia, takie jak narodziny wnuków lub obchody urodziny i stanowi 1,1% przypadków zespołu złamanego serca.

Długotrwałe skutki zespołu takotsubo nie są jeszcze znane, ale te znane wydają się być tymczasowe i odwracalne. Niemniej jednak, pewne jest, że możemy mieć złamane serca – i że dla niektórych może to być bardzo niebezpieczne.

Tekst pochodzi ze strony The Conversation.

Przełożyła Katarzyna Mazur

Tłumaczenie na licencji: Licencja Creative Commons

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s