Pięć argumentów przeciw igrzyskom olimpijskim

Brian C. Clift, Andrew Manley, 11.01.2016

Perspektywa organizacji wielkich wydarzeń sportowych – takich jak igrzyska olimpijskiej – to nie lada wyzwanie. Dyskusje na poziomach lokalnym, krajowym i międzynarodowym sprowadzają się do dwóch kluczowych pytań: czy warto? A jeżeli tak, to kto na tym skorzysta?

Kwestia tego, czy warto nie ogranicza się tylko do kosztów, choć z pewnością są one bardzo ważne. Istnieje wszak wiele obaw, że wielkie imprezy mogą zaburzyć funkcjonowanie miast i opóźnić wprowadzenie długoterminowych planów. Z takich powodów zarówno Boston, jak i Hamburg wycofały swoje kandydatury z rywalizacji o organizację Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2024 roku. A tymczasem przykład Rio de Janeiro pokazuje, jak wymagające są przygotowania do tego typu imprezy.

Poniżej dokładnie przyjrzymy się pięciu głównym powodom, dla których miasto może sceptycznie podchodzić do organizacji Igrzysk Olimpijskich.

  1. Koszty

Zajmijmy się najpierw sprawą oczywistą. Poniżej przedstawione są szacowane koszty ostatnich czterech olimpiad, jak również planowane koszty nadchodzących igrzysk w Rio.

– Sydney 2000: 4,7 miliarda dolarów
– Ateny 2004: 9 miliardów euro
– Pekin 2008: 42 miliardy dolarów
– Londyn 2012: 11 miliardów dolarów
– Rio 2016: 15 miliardów dolarów (lub więcej – przez dwie dekady poprzedzające imprezę).

Koszt olimpiady bardzo trudno jest wyliczyć i często pozostaje kością niezgody. Podczas trzech ostatnich tego typu imprez dokonano publicznych i prywatnych inwestycji na niespotykaną dotąd skalę. W budżetach Pekinu, Londynu i Rio uwzględniono długoterminowe plany dotyczące nowej infrastruktury, aby zapewnić, że inwestycje w organizację igrzysk będą przynosiły korzyści jeszcze wiele lat po wydarzeniu.

image-20160111-7002-1umylcf
Długoterminowe korzyści po igrzyskach to rzadkość. Flickr, Dany13, cc by 2.0

Najczęściej obiecywane korzyści to modernizacja infrastruktury, poprawa transportu publicznego, zrównoważony rozwoju, wzrost gospodarczy i nowe miejsca pracy, projekty rewitalizacji miasta oraz promowanie aktywności fizycznej. W Rio rozwój infrastruktury ma postępować aż do 2030 roku.

By odnieść wspomniane korzyści – oraz przygotowywać i wdrażać dalsze plany – potrzebne są ogromne nakłady finansowe. Bez wątpienia najwięcej pieniędzy pochłania modernizacja miejskiej infrastruktury, co prowadzi do drugiego argumentu przeciw organizacji igrzysk.

  1. Wyzwania infrastrukturalne

Organizacja wielkiej imprezy zawsze obejmuje remonty i renowacje. Jednak wznoszenie stadionów, baz noclegowych i sieci transportowych, aby przyjąć sportowców i tłumy turystów wcale nie jest takie proste. Przed przeprojektowaniem miejskiego krajobrazu planiści muszą wiedzieć, co musi być zmienione, dla kogo i w jakim celu.

Oczywistym jest, że spełnianie wymagań Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego to jeden z priorytetów, ale prawdopodobnie wcale nie najważniejszy. Planiści często chcą wykorzystać okazję i przeprojektować przestrzeń miejską i nadać jej charakter rekreacyjny – pod kątem turystyki i konsumpcjonizmu. U centrum takiej wizji znajdują się sprzedaż detaliczna, festyny, sport, wypoczynek, hotele oraz obiekty historyczne.

Modernizacja transportu może przynieść korzyści mieszkańcom, ale zmiany w systemie transportu pod igrzyska mają przynieść zyski z turystyki i ewentualnie kilka nisko płatnych miejsc pracy. Przykładem jest znajdujący się w Rio de Janeiro stadion Estádio Mario Filho (znany jako Maracanã), którego renowacja przed Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej 2014 kosztowała ponad pół miliarda dolarów. W latach 50 poprzedniego wieku obiekt ten wykorzystywano w populistyczny sposób do promowania idei demokracji. Obecnie natomiast ma przyciągnąć konkretną grupę ludzi: nastawionych na konsumpcję  międzynarodowych turystów.

Jednym z największych wyzwań towarzyszących organizacji wielkich imprez jest zarządzanie nową infrastrukturą ich zakończeniu. Niektóre miasta gospodarze, takie jak Barcelona, mądrze wykorzystały swoje stadiony, jednak inne  są pełne chybionych inwestycji. Montreal, Sydney, Ateny, Pekin i Vancouver to miasta, które nie poradziły sobie ze sprawnym zarządzaniem nowymi obiektami po zakończeniu igrzysk.

Szczególnie mocną przestrogą jest mundial zorganizowany w 2010 roku w RPA: tamtejsze stadiony są popadającymi w ruinę nieużytkami. Brazylia wydaje się być skazana na powtórzenie podobnych błędów, ponieważ kraj ma wielki problem z wykorzystaniem swojej infrastruktury zbudowanej na potrzeby mundialu w 2014 roku. Te architektoniczne fanaberie przypominają wszystkim, że wielkie imprezy sportowe mogą nie być warte swojej ceny. Istnieje jednak jeszcze bardziej szkodliwy efekt uboczny, który łatwo przeoczyć.

  1. Łamanie praw człowieka

Budowa nowej infrastruktury w mieście wiąże się z wyburzaniem już zabudowanych obszarów. Często towarzyszą temu rozbijanie i przesiedlanie lokalnej społeczności. Aby powstała infrastruktura na Letnie Igrzyska Olimpijskie 2008 w Pekinie, około półtora miliona ludzi zostało przymusowo wyeksmitowanych ze swoich domów, a wypłacone im odszkodowania były minimalne. Wyburzono osiedla, a mieszkańców przesiedlono na obrzeża miasta, z dala od przyjaciół, rodzin i miejsca pracy.

image-20160111-6981-lpbmvb
Protesty przeciw igrzyskom w Pekinie. Flickr, Kris Krug, cc by-nc-nd 2.0

W Rio przymusowe przesiedlenia miały charakter akcji militarnych, a  tamtejsza Unidade de Polícia Pacificadora (pacyfikująca jednostka policyjna) próbuje kontrolować liczne fawele. Eksmisje, rozbiórki czy równianie z ziemią obiektów z listy światowego dziedzictwa UNESCO to stałe punkty organizacji igrzysk.

Represje w Chinach i Tybecie przy okazji olimpiady w 2008 roku, kontrowersje praw mniejszości LGBT w kontekście Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2014 w Soczi oraz ofiary na placach budowy stadionów na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2022 w Katarze wskazują na ciągłe naruszenia praw człowieka podczas przygotowań do wielkich imprez sportowych. Igrzyska mogłyby symbolizować jedność i różnorodność, ale obecnie kojarzą się z opresją i wykluczeniem.

  1. Strach i nadzór

W wielu miastach gospodarzach finansowane z pieniędzy publicznych projekty rewitalizacji prywatnych nieruchomości wymusiły instalacje systemów monitoringu. Na przykład w związku z igrzyskami w Londynie w mieście tym wzrosła liczba ogrodzonej nowej zabudowy, która ogranicza dostęp i „niepożądaną” aktywność, co w szczególności dotyczy deskorolkarzy, protestujących i bezdomnych.

Londyńska dzielnica Strand East Community – wybudowana przed olimpiadą przez należącą do IKEA, Vastint Holding B.V. – reprezentuje wspierany przez miasto model „życia w enklawie”. Wiąże się on z zastosowaniem systemu ścisłego nadzoru, który akceptuje tych z kapitałem,  a odrzuca wszystkich uznanych za zagrożenie dla mieszkańców. Takie projekty spowodowały segregacje obszarów miejskich. Ludzie, którzy nie chcą lub nie mają środków, by być częścią społeczeństwa konsumpcyjnego uznawani są stygmatyzowani i niemile widziani.

7481287298_5d57a3c377_b
Nie przejdziesz. Flickr, diamond geezer, cc by-nc-nd 2.0

 

Cały ten proces zabezpieczania został napędzony przez strach przed atakami terrorystycznymi podczas imprez sportowych, jak ten podczas Maratonu Bostońskiego w 2013 roku czy na paryskim Stade de France w listopadzie 2015 roku. Zespoły planistów stają przed niewykonalnym zadaniem zapobiegnięcia takim atakom poprzez odpowiednie planowanie, organizację imprez oraz wyposażenie infrastruktury w systemy bezpieczeństwa, w infr bezpieczeństwa do infrastruktury.

  1. Międzynarodowy prestiż

Organizacja wielkiej imprezy może wywołać rozgłos w mediach, daje szansę na poprawę wizerunku i międzynarodowy prestiż. Może też jednak być źródłem niepożądanego zainteresowania i  nieprzychylnych opinii w mediach. Kraje organizujące takie imprezy często lekceważą przypadki łamania praw człowieka. Trudniej im jednak poradzić sobie z głośnymi aferami politycznymi i finansowymi dotyczącymi takich międzynarodowych organizacji jak MKOl. Ostatnio nie brakuje przykładów skandali, które nadszarpnęły reputacje takich organizacji sportowych jak FIFA i IAAF.

Świadomi potencjalnych kłopotów towarzyszących organizacji wielkich wydarzeń, to mieszkańcy powinni angażować się w proces składania aplikacji – albo też blokować go, jak w przypadku kampanii „Nie dla olimpiady w Bostonie”. Zamiast desperacko łapać okazje organizowania igrzysk, władze miejskie są coraz sprawniejsze w ocenie, w jakim stopniu – i czy w ogóle – takie imprezy są zgodne z ich priorytetami. To dobry znak.

Tekst pochodzi ze strony The Conversation.

Przełożył Dawid Marczyk

Tłumaczenie na licencji: Licencja Creative Commons

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s