„Szkoda, że mój nauczyciel nie wiedział, że…”

Czyli o tym, jak empatyczni nauczyciele mogli zmienić nasze życie

Lindsey Weedston, 23.04.2015

Kyle Schwarz, nauczycielka w szkole podstawowej w Denver, wymyśliła ostatnio ćwiczenie dla  trzecioklasistów, które szybko zyskało rozgłos. Pracując w szkole, w której 92% dzieci otrzymuje refundowane lub darmowe obiady, Schwartz szukała lepszego sposobu na zrozumienie potrzeb jej uczniów. Rozdała im więc kartki i poprosiła o dokończenie zdania: „Szkoda, że mój nauczyciel nie wie, że…”.

Photo Harlem School Students 7080, US Department of Education (cc)

Wyniki chwytały za serce.

„Szkoda, że mój nauczyciel nie wie, że mój dzienniczek czasami nie jest podpisany, bo mamy często nie ma w domu”.
„Szkoda, że moja nauczycielka nie wie, jak bardzo tęsknię za tatą, którego deportowali do Meksyku, kiedy miałem 3 lata i nie widziałem go już 6 lat. Szkoda, że…”.

Chociaż mój problem jest niewielki w porównaniu z tym, przez co przechodzą uczniowie Schwartz, do dziś żałuję, że moi nauczyciele nie zdawali sobie sprawy, jak trudne było dla mnie przygotowywanie prezentacji. Zmuszanie mnie do publicznego mówienia wcale nie zmniejszało mojego lęku.

Przerażenie. Bezsenność. Pot. Kiedy wywoływano moje imię, ciało ogarniało przerażenie, które było niczym widmo nadchodzącej śmierci. Tak bardzo bałam się publicznego mówienia, że czułam strach od momentu, kiedy dostawałam prezentację do przygotowania. W noc przed jej wygłoszeniem byłam zawsze tak zestresowana, że w ogóle nie mogłam zmrużyć oka. Nie dość, że byłam przerażona, to jeszcze musiałam występować półprzytomna i  tak bardzo niewyspana, że nie było takiej ilości kawy, która pozwoliłaby mi wygrać ze zmęczeniem. Przez prezentacje czułam się beznadziejnie.

Obserwując rosnący internetowy sukces historii Schwartz, uświadomiłam sobie, jak duży wpływ mają na nas doświadczenia szkolne, które nie ograniczają się do lekcji w klasie, zajęć pozalekcyjnych, czy plotek na stołówce. Większość problemów dzieci związanych z domem, zdrowiem i trudnościami w uczeniu się jest niewidoczna dla innych. Mają one jednak wpływ na każdą część procesu uczenia się — w tym na koncentrację, zachowanie w klasie i interakcje z innymi dziećmi. Każde dziecko ma inne potrzeby, a mało elastyczny system edukacji w Stanach Zjednoczonych często pozostawia w tyle tych, którzy nie pasują. Jeżeli dziecko nie może nauczyć się czytać dzięki obowiązującej metodzie, to ma pecha. Takie przeszkody w szkole mają wpływ na oceny, obniżają pewność siebie i często prześladują nas w dorosłym życiu.

Moi nauczyciele nie robili nic, by rozwiązać problem mojego lęku przed publicznymi wystąpieniami, a ja nigdy nie nauczyłam się radzić sobie z paraliżującą w trakcie prezentacji tremą. Dzisiaj widzę, że strach ten ogranicza możliwości rozwoju mojej kariery. Oczywiście mogłam szukać pomocy na własną rękę, ale byłoby znacznie łatwiej (i taniej), gdyby ktoś zrozumiał mój lęk i pomógł mi sobie z nim radzić, kiedy byłam młodsza.

Aby szerzej zająć się tym tematem, zainicjowałam mój własny projekt i poprosiłam znajomych, by dokończyli zdanie: „Szkoda, że mój nauczyciel nie wiedział…”.

6197676837_82438dd24b_z
Grammar school, class V. div. II. Quincy District, Boston Public Library (cc)

Poniżej umieściłam kilka delikatnie zredagowanych tekstów, które otrzymałam od znajomych:

Szkoda, że moi nauczyciele nie wiedzieli, jak bardzo czułam się emocjonalnie i intelektualnie poszkodowana, kiedy oni uczyli innych przedmiotów i pracowali nad projektami, które ja przegapiłam, ponieważ chodziłam na zajęciach specjalne dla dyslektyków”.

Janelle zmaga się z dysleksją, częstym zaburzeniem, które dotyka blisko 10% populacji ludzkiej. Ponieważ nie mogła uczyć się czytać jak inne dzieci, codziennie opuszczała lekcje, aby uczestniczyć w specjalnych zajęciach dla dzieci z dysleksją. Z tego powodu nie mogła uczestniczyć we wszystkich zajęciach z resztą klasy, na przykład ominęły ją lekcje matematyki i projekty artystyczne. Z powodu powstałych braków w wiedzy Janelle zaczęła myśleć, że jest z nią coś nie w porządku. Przeczucie to prześladowało ją w gimnazjum i liceum.

„Szkoda, że mój nauczyciel nie wiedział, że mówienie dzieciom, żeby mi nie dokuczały, bo jestem niepełnosprawny i wrażliwy nie pomagało, a nawet przynosiło efekt odwrotny do zamierzonego”.

Addison urodził się z porażeniem mózgowym, które spowodowało, że jego lewa ręka i noga były mniejsze i słabsze niż prawe kończyny. W związku z tym miał problem z bieganiem, uprawianiem sportu i ogólnie rywalizacją z innymi chłopcami. Gnębiony był już od małego. Nauczyciele zrobili niewiele, by mu pomóc, a podkreślanie jego niepełnosprawności sprawiło, że był oczywistym celem ataków.

Szkoda, że moja nauczycielka nie wiedziała, że moje milczenie nie oznaczało, że nic nie rozumiałam. Chciałabym też, by wiedziała, że rodzice bili mnie, kiedy dzwoniła do mojego domu, by poskarżyć się, że nie odzywam się na lekcjach”.

Janessa urodziła się z zaburzeniem słuchu i dlatego komunikowała się niewerbalnie przez większość szkoły podstawowej. Nauczyciele uważali ją za mniej inteligentną od rówieśników, ponieważ nie zabierała głosu. Twierdzili też, że za mało się starała. Janessa pamięta lekceważenie, krzyki i dręczenie ze strony nauczycieli na oczach całej klasy, co zachęcało innych uczniów do podobnego traktowania. Nieświadomi przemocy domowej, której doświadczała Janessa, nauczyciele donosili rodzicom na jej zachowanie, co tylko pogarszało jej sytuację w domu.

Standaryzowany test w szóstej klasie wykazał, że czytała równie biegle jak studenci. Już jako osoba dorosła Janessa zdaje sobie sprawę z tego, jak wielki potencjał skrywał się za jej cichym usposobieniem i uważa, że nauczyciele mogli włożyć więcej pracy w to, aby zrozumieć jej potrzeby. — Pod powierzchnią milczenia kryły się inteligentna ciekawość — mówi Janessa. — Brak działań ze strony nauczycieli wobec tych, którzy mi dokuczali sprawiał, że jeszcze bardziej pogrążałam się w milczeniu — dodaje.

Szkoda, że kiedy byłam w liceum, nauczyciele nie wiedzieli ani o mojej katatonicznej panice, z powodu której bałam się chodzić do szkoły, ani o tym, że wychodziłam do toalety tak często, bo musiałam zwymiotować wszystko co zjadłam. Chciałabym, by wiedzieli, że byliśmy zbyt biedni, aby kupować kalkulatory lub pendrive’y i że nie wiedziałam, jak korzystać z PowerPointa, bo nie mieliśmy tego programu na naszym komputerze”.

Słaba frekwencja oraz częste wychodzenie do toalety postrzegane są jako lenistwo i brak zainteresowania szkołą. Choroba Danielle uniemożliwiała jej wyjście gdziekolwiek, nie mówiąc o spędzeniu całego dnia w szkole. Choć wiele nastolatek cierpi na zaburzenia odżywiania takie jak bulimia, władze szkół często nie zdają sobie sprawy z tego problemu i tym samym są nieprzychylne dzieciom, które często wychodzą do toalety lub mają problemy z koncentracją z powodu niedożywienia.

Pamiętam, że kiedy byliśmy z Danielle w jednej klasie, prezentacje w PowerPoincie były wymagane przy wielu szkolnych projektach. Wychowując się w rodzinie z klasy średniej, nigdy nie pomyślałem, że niektórzy rodzice nie mogą sobie pozwolić na zakup tego programu, a dzieciaki takie jak Danielle musiały robić swoje prezentacje w bibliotekach lub u znajomych. Zachowanie Danielle nie zaniepokoiło żadnego z jej nauczycieli. Stało się to dopiero w szkole średniej, ale wtedy lata trudu zdążyły odcisnąć wyraźne piętno.

Wszyscy ci ludzie, włącznie ze mną, przetrwali szkołę i obecnie funkcjonują w społeczeństwie jako dorośli. Nasuwa się jednak pytanie: dlaczego szkoła jest czymś, co dzieci muszą „przetrwać”? To głęboko krzywdzące, że przyjaciele, z którymi rozmawiałam, mieli w szkole problemy z powodu odmienności, na które nie mieli wpływu.

Boston Latin School entering class, one division of the sixth class, first year, Boston Public Library (cc)

Historie te utwierdzają mnie w przekonaniu, że amerykański system szkolnictwa ma ciągle bardzo wiele wad. Musimy zmienić nasz sposób myślenia o edukacji. Szkoły powinny być na tyle elastyczne, by mogły wypracowywać nowe sposoby radzenia sobie z takimi przeszkodami w edukacji jak ubóstwo, niepełnosprawność czy problemy zdrowotne uczniów. Nauczyciele powinni otrzymać dodatkowe wsparcie i możliwość pracy w klasach z mniejszą liczbą uczniów, aby mogli lepiej poznać swoich podopiecznych.

Dzięki nagłośnieniu projektu Schwartz przez telewizje CNN i NBC, jej głos stał się wiodącym głosem w ogólnokrajowej debacie na temat tego, jak ważne jest budowanie zaufania między nauczycielem a jego uczniami. W całym kraju wychowawcy zostali zainspirowani do tego, aby dowiedzieć się czegoś więcej o indywidualnych potrzebach i osobistych problemach swoich uczniów, dzięki ich własnym zajęciom przygotowanym w oparciu o projekt ,,Szkoda, że mój nauczyciel nie wiedział”. Tak oto mały projekt w jednej szkole zapoczątkował ruch, którego celem jest doskonalenie edukacji w Stanach Zjednoczonych poprzez zwrócenie uwagi na empatię i zrozumienie.

* Lindsey Weedston jest feministką i blogerką z Seattle. Posiada dyplom z kreatywnego pisania, o którym wszyscy mówili, że będzie bezużyteczny. Pisze o prawach człowieka i sprawiedliwości społecznej na swoim blogu Not Sorry Feminism. Ponadto recenzuje gry wideo. Twittuje jako @NotSorryFem.

Tekst pochodzi ze strony Yes! Magazine.

Przełożyli Maria Bajorek, Aleksandra Budzianowska, Agata Karaś, Aneta Laszczak, Urszula Muszalska, Marta Nahajowska, Patrycja Skoczylas, Paulina Smolińska, Michał Stawski, Klaudia Sura, Ewelina Szelka, Katarzyna Szydełko, Hanna Witońska-Kozłowska

Tłumaczenie na licencji: Licencja Creative Commons

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s