Mity lokalizacji gier

Henri Louis Van Kooten

Wydawcy gier często używają lokalizacji jako usprawiedliwienia niespodziewanych opóźnień i dodatkowych kosztów, a dla zapaleńców gry w języku angielskim brzmią bardziej naturalnie. Kozłami ofiarnymi są niewidzialni tłumacze, których błędy wyolbrzymiane są do najstraszniejszych aktów ludzkości. Poniżej przedstawiam niektóre z największych mitów na temat lokalizacji.

1. Lokalizacja gier podnosi ich cenę.

Lokalizacja przeciętnej gry rekreacyjnej (Bejeweled) kosztuje około 300 euro, a lokalizacja typowej gry FPS (Call of Juarez) kosztuje około 1200 euro, zaś lokalizacja gry platformowej z dużą ilością tekstu (Banjo-Kazooie) to już wydatek rzędu 4000 euro. Krążyły plotki, że niderlandzka wersja Banjo-Kazooie jest o 20 euro droższa od wersji angielskiej, ponieważ gra została zlokalizowana. Jeśli ktoś w to uwierzy, to zapewne uwierzy również w to, że tylko 200 (x20=4000) osób w Holandii i Belgii kupiło tę grę, podczas gdy nawet tak niszowe tytuły, jak Valkyria Chronicles sprzedały się tam w tysiącach egzemplarzy.

Symulatory,  Sascha Pohflepp (cc)
Symulatory, Sascha Pohflepp (CC)

2. Lokalizacja gier opóźnia ich wydawanie.

Posłużmy się tym samym przykładem, co powyżej. Lokalizacja przeciętnej gry rekreacyjnej (Bejeweled) zajmuje 1 dzień roboczy, lokalizacja przeciętnej gry FPS (Call of Juarez) trwa 4 dni, natomiast na lokalizacje pełnej tekstu gry platformowej (Banjo-Kazooie) potrzeba 11 dni. Ponieważ lokalizację zawsze wykonuje się w trakcie tworzenia gry (przynajmniej kiedy używana jest jako usprawiedliwienie opóźnień), a proces ten zwykle trwa wiele miesięcy, to staranne planowanie powoduje, że opóźnienie wynikające z lokalalizacji wynosi dokładnie 0 dni.

3. Zapaleni gracze mówią po angielsku jak rodowici anglicy.

Prawdziwi zapaleńcy twerdzą, że nie potrzebują głupich tłumaczeń. Zaskakująca jest liczba ludzi na niderlandzkich forach, którzy twierdzą, że potrafią mówić, słuchać, śpiewać, rymować, nucić i śnić po angielsku jak w swoim rodzimym języku. Możnaby w to uwierzyć, gdyby nie fakt, że po uważnej lekturze wpisów okazuje się, że prawie wszyscy zapaleni gracze od urodzenia mają ten wyjątkowy dar. Może więc nie jest on wcale taki wyjątkowy?

Ich poziom znajomości angielskiego jest najwyraźniej tak wysoki, że nawet ja, profesjonalny tłumacz z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w zawodzie, czuję się bardzo onieśmielony, kiedy czytam o ich nadludzkich zdolnościach.

Na szczęście w tym niekończącym się sporze o to, czyj angielski jest najlepszy od czasu do czasu pojawiają się  osoby, których angielski daleki jest od biegłości… ale oni przecież rodowitymi anglikami. By to udowodnić, często demonstrują oni swoje umiejętności językowe, i wtedy wszystko układa się w spójną całość:

U hear it from the best and feel the game in ENGLISH…the best language. I can imagin french but neffe Dutch or how u say it : Nederlands. I think i’m on of the best english speaking person on these forums, since i AM english. though, i’m quite sure, i am not the only one here.

[Słyszysz to od najlepszych i czujesz grę po ANGIELSKU… najlepszym języku. Francuski jeszcze przejdzie ale nie holenderski czy jak wy to zwiecie : nyderlandzki. Chyba najlepiej znam angielski na forach, bo ja JESTEM anglikiem choć jestem pewien, że nie ja jedyny.]

Najwyraźniej gracze ci mają wygórowane mniemanie o swoich kompetencjach językowych. Przytoczony cytat ma tylko 4 zdania, a jest w nim około 20 błędów, co pozwala zrozumieć następny mit.

4. Zapaleni gracze grają w języku angielskim, ponieważ chcą się go nauczyć.

A jedynym sposobem na nauczenie się go jest czytanie niderlandzkich tłumaczeń angielskiej wersji dialogów. Nawet najbardziej utalentowani gracze nie urodzili się ze zdolnością rozumienia języka angielskiego. Uczyli się go poprzez czytanie napisów w ojczystym języku. Trochę dziwne wydaje się twierdzenie, że nie potrzebujemy ich, kiedy to właśnie dzięki nim nauczyliśmy się języka angielskiego. Raczej jest tak, że już teraz ich nie potrzebujemy. Tak czy inaczej, trudno zaprzeczyć, że następne pokolenie graczy również musi nauczyć się angielskiego, prawda? Prawda!

 5. Zapaleni gracze chcą być jak najbliżej oryginału.

Z tego właśnie powodu większość zapalonych graczy wolało grać w angielską wersję Anno 1701, która była tak naprawdę tłumaczeniem z niemieckiego. Ciekawe, że nikt nie chciał grać w oryginalną wersję. Najwyraźniej niemiecki nie jest wystarczająco „fajny” jako język gry. Co naprawdę przeszkadza zapalonym graczom? O tym w następnym punkcie.

6. Zapaleni gracze po prostu nie lubią tłumaczeń, bo tłumaczenia są złe.

Czasami to prawda, ale na pewno nie zawsze. Nieważne jak dobre, jak fantastyczne, jak zabawne, czy jak genialne jest nasze tłumaczenie, prawdziwi zapaleńcy i tak je znienawidzą. Dla zasady. Przekład nie rozbawił ich do łez, ponieważ gra słów nie została przetłumaczona? I tak znienawidzą go za to, że jest zbyt dosłowny. Jeśli z kolei rozbawił ich, ponieważ gra słów została przetłumacznona? I tak będą wieszać na nim psy za to, że przekład jest zbyt wolny. Cokolwiek tłumaczka nie zrobi i tak stoi na straconej pozycji.

Jak zawsze ludzie będą wymyślać różne rzeczy w celu ukrycia tego, co nimi naprawdę powoduje. Za agresywnymi odruchami zapalonych graczy kryje się ich niepokój przed rosnącym wpływem przeciętnych graczy na przemysł gier komputerowych. Zwyczajnie nadal chcą rządzić w swoim królestwie (tak samo jak oddani fani Władcy pierścieni ostro krytykowali pomysł pewnego reżysera, który zdecydował się zrobić adaptację filmową, aby przybliżyć powieść masom).

By odróżnić się od mas, zapaleni gracze posługują się własnym żargonem, który z historycznych względów okazał się być rodzajem języka angielskiego. „Patrzcie, jacy jesteśmy fajni i w ogóle. Mówimy językiem, który znają tylko hardcorowi gracze”. (Skoro cała moja strona jest w języku angielskim, to chyba jestem najfajniejszym graczem na świecie!)

Ale czy przypadkiem ludzie nie mają prawda mieć wyboru? Jeśli ktoś chce grę w języku angielskim, to bez względu na motywację tej osoby należy umożliwić jej taki zakup, prawda?

Prawda, ale nie można zapomnieć o zwykłych graczach (naszych wujkach i ciotkach), o dzieciach, które chciałyby wiedzieć, co tak naprawdę mówią Pokemony, ani o wszystkich tych, którzy nie należą do głośnej mniejszości zapaleńców. Nie można o nich zapomnieć, ponieważ to właśnie oni stanowią większą część rynku i tym samym pomagają mi opłacać rachunki. Nie posiadają oni swojego języka, większość z nich nie mówi nawet po angielsku. Nie mają potrzeby tworzenia grupy, a pragną tylko zrelaksować się po ciężkim dniu pracy. Trudno byłoby im relaksować się nad słownikami, które musieliby wertować, by sprawdzić znaczenie trudnych słów z instrukcji obsługi lub dialogów postaci. Firma Nintendo zrozumiała to i wypuściła konsolę Wii. Resztę historii już znacie.

Ludzie powinni mieć możliwość wyboru między wersją oryginalną a tłumaczeniem. Nie należy mówić graczom, że lokalizacja podnosi koszty produkcji lub powoduje opóźnienia. Po pierwsze to nieprawda (patrz punkt 1 i 2), a po drugie takie informacje dają broń do ręki zapalonym graczom (a wiadomo, że oni mają posłuch).

7. Tylko Holendrzy nienawidzą tłumaczeń gier.

Pomimo tego, co zapaleni holenderscy gracze twierdzą i myślą, zjawisko to wcale nie jest typowe tylko dla nich. Ich niemieccy, francuscy, włoscy i hiszpańscy koledzy i koleżanki tak samo chcą się odróżnić od mas. Jednak Holendrzy nie czytają obcojęzycznych forów poświęconych grom, więc od razu zakładają, że są wyjątkowi i w ich mniemaniu tylko ich angielski jest wystarczająco dobry, aby grać w gry po angielsku. Są w wielkim błędzie.

Ich hab heute den deutschen namen von Banjo Kazooie: Nuts & Bolts erfahren. F’r mich setzt das dem ganzen nur die Krone auf. Ein beschissener Name zu einem beschissenen Spiel…

[Dowiedziałam się dzisiaj, że niemiecka nazwa Banjo-Kazooie to Nuts & Bolts. Jak dla mnie to żenada. Posrana nazwa dla posranej gry…]

8. Większość graczy to zapaleńcy.

W związku z tym, że społeczność zapalonych graczy ma dużą siłę przebicia, łatwo uwierzyć w to, że większość graczy to zapaleńcy. Jednak pod petycjami przeciwko przekładom gier przeważnie nie podpisuje się więcej niż 150-250 osób, podczas gdy popularne gry rekreacyjne bez problemu sprzedają się w Belgii i Holandii w 300 000 egzemplarzy. Tak było z Mario and Sonic at the Olympic Games, która została oceniona na 60%, ponieważ zapaleni recenzenci uznali ją za zbyt dziecinną.

Menedżer marketingu dużej firmy produkującej gry kiedyś powiedział mi, że tacy recenzenci są jak fani heavy metalu oceniający opery, które skierowane są do całkowicie innej publiczności. Wydaje się, że wraz z pojawieniem się konsoli Wii i olbrzymiego sukcesu zwykłego grania wielu zapalonych recenzentów straciło kontakt z rzeczywistością.

9. Tłumaczenia są zawsze złe.

Tak samo jak samochody, kupione za grosze na lokalnym szrocie. Jeśli ktoś dobry samochód, musi za niego zapłacić, najlepiej w salonie.

10. Wszyscy krytycy uwielbiają moje tłumaczenia.

W przypadku wielu krytyków to prawda, ale niestety są wyjątki. Mój przekład to gwarancja sukcesu, ale tylko prawie zawsze. Warto pamiętać, że większość krytyków to zapaleńcy we własnej osobie. Często z założenia nienawidzą przekładu i dzielą się tym z innymi, podkreślając, że nie znoszą przekładu koniec i kropka.

Mogę zapewnić, że przeciętni gracze będą zadowoleni. Nie mogę jednak zmienić uprzedzeń niektórych zapalonych graczy, którzy oceniają tłumaczenie zanim jeszcze je mają okazję je zobaczyć.

Tekst pochodzi z bloga: http://www.loekalization.com/
Oryginał chroniony prawami autorskimi: ©2006-2015 Loek van Kooten

Przełożyli Anna Antczak, Zuzanna Brożyniak, Wojciek Cieluch, Klaudia Cieślik, Beata Gadowska, Patrycja Kiełkowicz, Anna Krakowska, Aleksandra Mosor, Katarzyna Niecikowska, Anna Piotrkowiak, Agata Pomietło, Karolina Rempoła, Amelia Sysiak, Magdalena Szymanek, Karolina Wałkowska, Natalia Wróbel, Katarzyna Wyborska, Magdalena Wysocka

Tłumaczenie na licencji: Licencja Creative Commons

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s