Europa może podnieść jakość jedzenia nie tylko w USA

Rząd USA sprzeciwia się unijnym ograniczeniom użycia związków zaburzających gospodarkę hormonalną

Elizabeth Grossman, 16.03.2015

W Europie toczy się ważna debata, która może istotnie wpłynąć na to, w jaki sposób pestycydy są używane na 400 milionach akrów pól uprawnych Stanów Zjednoczonych. W centrum zainteresowania znajdują się „zaburzacze hormonalne”, szeroka gama chemikaliów znanych ze swojej zdolności do ingerowania w naturalnie występujące hormony.

Oregon Department of Agriculture (CC)

„Zaburzacze hormonalne” zostały powiązane z wieloma schorzeniami , w tym otyłością , cukrzycą, problemami z zachowaniem i nauką oraz zaburzeniami rozrodczymi, włącznie z bezpłodnością. Chemikalia te, czyli Bisfenol A (BPA), niektóre ftalany i liczne opóźniacze palenia, znajdują się w wielu rodzajach plastików i niezliczonych towarach konsumpcyjnych, w tym w kosmetykach i materiałach budowlanych. Do tej kategorii zalicza się również aktywny składnik niektórych pestycydów powszechnie używanych w USA, takich jak atrazyna, 2,4-D (bojowy środek trujący) i fosforany organiczne.

W 2011 roku, z powodu rosnących obaw, Unia Europejska zdecydowała się ograniczyć użycie pestycydów, które zaburzają działanie układu hormonalnego. Jednak prawo unijne nie może zostać zmienione, dopóki członkowie Komisji Europejskiej nie uzgodnią oficjalnej definicji „substancji zaburzających działanie układu hormonalnego”, a decyzja w tej sprawie jest  opóźniona.

Kiedy nowe prawo w końcu wejdzie w życie, będzie to pierwsza taka regulacja na całym świecie. Biorąc pod uwagę globalny rynek pestycydów – i produktów rolniczych – sytuacja w Europie będzie miała poważne konsekwencje nie tylko dla Stanów Zjednoczonych.

Dobry przykład: dyskusja na temat „zaburzaczy hormonalnych” jest uważnie śledzona przez krytycznych obserwatorów i samych uczestników rozmów na temat handlu transatlantyckiego (TTIP), które toczone są za zamkniętymi drzwiami. Mówi się, że rząd USA i grupy z branży pestycydów usilnie nakłaniają przy negocjacyjnym stole do „harmonizacji” polityk USA i Unii Europejskiej. Krytycy, a wśród nich Centrum Międzynarodowego Prawa Ochrony Środowiska (CIEL), wspominają jednak, że grupy handlowe z USA i UE naciskają, by Unia zaczęła dostosowywać swoje standardy dotyczące środowiska do regulacji USA. W kwestii pestycydów wiele amerykańskich standardów jest mniej rygorystycznych niż te w Europie.

W centrum trwającej obecnie w Unii debaty znajduje się kwestia, czy zdefiniować chemikalia jako „zaburzacze hormonalne” na podstawie (a) badań, które udowadniają ich potencjalne działanie zaburzające układ hormonalny, lub (b) badań, które uwzględniają szacowanie ryzyka oraz dane o narażeniu na działanie pestycydów wraz z udokumentowanymi skutkami ubocznymi – scenariusz ten może być wyzwaniem, jako że efekty działania tych substancji mogą być widoczne dopiero po wielu latach.

Jeśli zostanie przyjęta pierwsza podstawa definicji – zgodnie z obowiązującą w Unii zasadą ostrożności – duża ilość chemikaliów może potencjalnie zostać wrzucona do tej kategorii i prawdopodobnie zabroniona. Ta druga opcja sprawi, że ograniczenie użycia tych chemikaliów będzie w znacznym stopniu utrudnione. W opinii niedawno przedłożonej Komisji Europejskiej, Przedstawicielstwo Zagranicznej Służby Rolnej (FAS) przy Departamencie Rolnictwa USA przekonuje właśnie do tej drugiej podstawy definicji, która wymagałaby analizy kosztów i korzyści, argumentując, że „nakładanie niepotrzebnych ograniczeń” na stosowanie pestycydów „może mieć daleko idące i bardzo negatywne konsekwencje”.

Opinia rządu USA w znacznym stopniu odpowiada stanowisku branży chemicznej, w tym korporacjom CropLife America i American Chemistry Council, które mają spory interes w takim rozwiązaniu. Bazując na kalkulacjach sporządzonych przez producentów chemii rolniczej, rząd USA twierdzi, że przyjęcie szerszej definicji pestycydów jako substancji zaburzających działanie gospodarki hormonalnej spowoduje straty w imporcie do Europy na poziomie 69 miliardów dolarów, z czego ponad 4 miliardy dolarów to import z USA. Pestycydy same w sobie są bardzo opłacalnym biznesem, generującym miliardowe zyski każdego roku.

W Stanach Zjednoczonych pestycydów używa się w hodowli ponad 90% upraw kukurydzy, soi, pszenicy i ziemniaków, czyli wielu głównych roślin eksportowych. Praktycznie we wszystkich uprawach konwencjonalnych stosuje się obecnie pestycydy, a według Departamentu Rolnictwa USA najwięcej w uprawach pomidorów, winorośli, ryżu, pomarańczy i orzechów ziemnych.

Najczęściej używane pestycydy w tych uprawach to glifosat (aktywna substancja w herbicydzie „Roundup”), atrazyna, chloropiryfos, kwas 2,4-D i dwa mniej znane herbicydy (metolachlor i acetochlor). Badania naukowe wykazały niekorzystny wpływ tych związków na układ hormonalny.

Za stosowanie „zaburzaczy hormonalnych” Europejczycy płacą bardzo wysoką cenę. Według wielu badań opublikowanych w tym miesiącu roczny koszt opieki zdrowotnej związany z narażeniem układu hormonalnego na te substancje szacuje się na 126 miliardów dolarów.

Kwotę tę oszacowano na podstawie rocznego kosztu leczenia neurologicznych schorzeń powiązanych z negatywnym wpływem „zaburzaczy”, takich jak obniżenie IQ i zespół hiperkinetyczny (ADHD). Autorzy badań twierdzą, że szacunki są najprawdopodobniej zaniżone i że w Stanach Zjednoczonych ryzyko i koszty są porównywalne lub większe.

Na stronie CropLife America można przeczytać, że amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) stworzyła program kontroli związków zaburzających gospodarkę hormonalną (ang. Endocrine Disruptor Screening Program), który „dowiódł, że substancje chroniące uprawy nie wpływają na poziom estrogenu u ludzi i w przyrodzie”.

Jednak Andrea Gore, profesor farmakologii i toksykologii z University of Texas w Austin, której badania skupiają się na „zaburzaczach hormonalnych”, przekonuje, że „jest wiele dowodów, które wskazują na negatywny wpływ wielu pestycydów na układ hormonalny” oraz że „wiele z nich ma właściwości estrogenne”.

Gore podkreśla, że program stworzony przez amerykańską Agencję Ochrony Środowiska jest przestarzały i „nie uwzględnia najnowszych metod identyfikacji substancji estrogennych”. Wielu naukowców podziela jej poglądy. Profesor dodaje, że program ten nie pozwala zbadać „najważniejszych kwestii dotyczących zaburzeń hormonalnych, takich jak wpływ substancji w krytycznych okresach rozwoju, kiedy nawet najmniejsze dawki pestycydów mogą mieć trwały i często niekorzystny wpływ na organizm”.

Komisja Europejska analizuje obecnie ponad 27 tysięcy uwag do zaproponowanej definicji substancji zaburzających gospodarkę hormonalną. Przyszłość pokaże, czy w dalszej debacie na temat pestycydów amerykańscy decydenci wezmą pod uwagę ostatnie szacunki kosztów opieki zdrowotnej powiązanej z tymi substancjami.

Szwecja, Dania i Rada Unii Europejskiej wniosły pozew przeciw Komisji Europejskiej za niewywiązanie się z zadania zdefiniowania substancji zakłócających system hormonalny do grudnia 2013 roku. Komisja Europejska planuje zakończyć proces podejmowania decyzji w sprawie definicji w 2016 roku.

Komentując powyższą debatę, Paul Towers, rzecznik Sieci Akcji Przeciw Pestycydom (ang. Pesticide Action Network), wyraził swoje obawy, że stanowisko USA może spowodować „obniżenie poprzeczki” i poziomu ochrony zdrowia w innych państwach.

Źródło: www. civileats.com

Tytuł od redakcji. Oryginał chroniony prawami autorskimi.

Przełożyły Marta Bielak i Anna Niedzielska

 Tłumaczenie na licencji: Licencja Creative Commons

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s